wtorek, 12 września 2017

Ulubieńcy lata 2017

Cześć! :)
Postanowiłam powrócić do serii "Ulubieńcy", a że koniec lata właściwie za oknem już nastąpił, to czas na prawdziwe perełki z mojej kosmetyczki zgromadzone na przeciągu tego okresu.
Najpierw zacznę od pielęgnacji, a na koniec zostawię sobie mój ulubiony dział, czyli kolorówkę.
Są to produkty do twarzy, włosów i ciała.
Zacznę od dwóch produktów do włosów, których recenzji jeszcze nie przeprowadzałam.
Na pierwszy ogień idzie odżywka do włosów OIL REPAIR  od GARNIER FRUCTIS. Jest to  odżywka wzmacniająca do włosów zniszczonych, suchych i łamliwych.
 Generalnie muszę na początku zaznaczyć, że szata graficzna produktów do włosów marki Garnier bardzo mi się podoba. Każdy szampon z danej serii i odżywka mają inne kolory, które przykuwają wzrok. Wracając do omawianego produktu, to ma on wygodne opakowanie, sama odżywka pachnie bardzo ładnie i świeżo. Działanie jej jest niesamowite! Moje włosy odżyły, są gładkie, miękkie i pełne blasku. Wiem, brzmi jak z reklamy, ale w moim przypadku naprawdę tak jest. Nie raz jeszcze po nią sięgnę. Cena: ok. 11 zł.
Drugim produktem jest serum na końcówki od MARION z olejkami orientalnymi (jojoba i ze słonecznika) dla regeneracji włosów, kupiłam go za grosze w Biedronce (4,99) i jestem z niego bardzo zadowolona. Nie dość, że pachnie bardzo ładnie, to działa wiele dobrego dla końcówek. Wystarczy jedna pompka, żeby końcówki były zregenerowane i odżywione. Działanie jest natychmiastowe. Używam go już ponad tydzień i efekty są widoczne.
Przejdę teraz do pielęgnacji ciała i tutaj uwzględniam także dwa produkty: już dobrze Wam znany olejek do ciała BIELENDA, który stosowałam namiętnie podczas upałów, kiedy zakładałam sukienki lub szorty i sprawdzał się rewelacyjnie oraz głęboko regenerujący balsam do ciała marki PERFECTA.
Żeby się nie powtarzać o olejku, kieruję tych, którzy jeszcze o nim nie czytali, do posta z jego recenzją: https://mypassionmylife8.blogspot.com/2017/06/olejek-3w1-bielenda.html , 
I przechodzę do omówienia kolejnego z ulubieńców. Jak już kiedyś Wam wspominałam, nie lubię zbytnio używać balsamów do ciała, nie lubię tego, jak się wchłaniają etc. Jednak po przetestowaniu Elixir Multi-Kolagen Perfecta stwierdziłam, ze muszę go mieć! Balsam pachnie przepięknie, jakby był perfumowany, dodatkowo robi świetną robotę, wchłania się bardzo szybko, wygładza i intensywnie nawilża suchą i spierzchniętą skórę. Ja go stosuję jako krem do rąk i nie zamienię go na nic innego. Wszystkie kremy, których dotychczas używałam, do pięt nie dorastają temu balsamowi. To naprawdę hit! Cena: 20,99/400 ml.
Czas teraz na pielęgnację twarzy, gdzie mam trzech ulubieńców.
 Żel do demakijażu MARION już Wam opisywałam w tym poście: https://mypassionmylife8.blogspot.com/2017/08/zel-micelarny-marion.html 
Ostatnio moim demakijażowym faworytem stał się płyn micelarny marki URODA do cery delikatnej zawierający wyciąg z melisy, zielonej herbaty i prowitaminę B2. Bardzo dobrze radzi sobie ze zmyciem makijażu, nawet tego mocniejszego. Pachnie bardzo ładnie, szczególnie czuć zieloną herbatę. Produkt jest łagodny dla twarzy i nie wysusza skóry. Cena: ok 8 zł.
Bardzo polubiłam się także z wygładzającą maseczką do twarzy peel off MARION.  Jest to moja pierwsza maseczka tego typu i byłam bardzo ciekawa, jak ona się zachowuje na twarzy. Po pierwszym użyciu byłam mile zaskoczona, bo produkt faktycznie wygładza skórę, która jest później przyjemna w dotyku. Na dodatek opakowanie jest bardzo wygodne i wielokrotnego użycia. Dlatego nie muszę się martwić, że nałożę jej za dużo na twarz ze względu na to, ze nie będę mogła do niej ponownie wrócić. Cena: ok. 5 zł.
Teraz jedna rzecz do kąpieli, mianowicie płyn od AVON.
Produkt pachnie konwalią, ale ten zapach wcale nie jest mdły. Nadaje się zarówno pod prysznic jak i do kąpieli. Jest delikatny dla skóry, dobrze się pieni...no i ta pojemność! Cena: ok 6/8 zł/500 ml.
Ostatnim kosmetykiem pielęgnacyjnym jest ba;sam do usta EVREE, którego recenzję znajdziecie tutaj:
 https://mypassionmylife8.blogspot.com/2017/06/balsam-do-ust-evree.html
Przyszedł czas na kolorówkę :)
W tej kategorii jest więcej kosmetyków :)
Najpierw zacznę od makijażu oczu.
Zacznę od  wydłużająco - pogrubiającego tuszu do rzęs, który na początku wydawał mi się co najmniej dziwny ze względu na dość..specyficzną szczotkę. Chodzi o produkt marki GOSH Crazy. Jego nazwa nie wzięła się znikąd, zobaczcie dlaczego.

Jest naprawdę crazy. Z jednej strony szerzej rozstawione, z drugiej gęściej, a z kolejnej bardzo krótkie włoski. Na początku ciężko było mi się do niego przyzwyczaić, bo nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z takim cudakiem. Jednak z każdym kolejnym użyciem się bardziej do niego przekonywałam i teraz nie wyobrażam sobie makijażu bez niego. Świetnie współgra z moim ukochanym tuszem Pump Up LOVELY. Tusz nie osypuje się, jest trwały i zdecydowanie wart swojej ceny! Cena: ok.45 zł.
Teraz coś na powieki, mianowicie cienie metaliczne w sztyftach od GOSH Forever i BELL Water Extreme.
Obydwa są porównywalne, pięknie opalizują, ten od Gosh na złoto, drugi na różowy przechodzący w złoto. Wyglądają bardzo efektownie.
Cień Bell jest wodoodporny, trwały i mega intensywny, kosztuje grosze, bo coś około 10 zł maksymalnie, natomiast cień Gosh waha się cenowo między 28 a 30 zł, więc różnica cenowo jest dość różna, a według mnie półka jakościowo taka sama. Uwielbiam ich używać, bo zwracają uwagę i oko wygląda po ich użyciu o wiele, wiele efektowniej. 

 Oprocz cieni w sztyfcie, sa tez te kompaktowe od MUA, gdzie ich recenzje znajdziecie tutaj: https://mypassionmylife8.blogspot.com/2017/08/pojedyncze-cienie-mua.html
Czas na brwi.
Na wyprzedaży dorwałam za około 20 zł tusz do brwi od Rimmell. W przeciwieństwie do mojego poprzedniego tuszu z ESSENCE, ma on bardzo dużą i grubą szczotkę, co na początku mi przeszkadzało i według mnie tworzyło efekt brudnych brwi. Jednak po kilku dniach doszłam do wprawy i teraz nie mam z nim najmniejszego problemu. Kolor tuszu nie wpada w rudy, jest to chłodny, ciemny brąz, dlatego bardzo ładnie się prezentuje.
Teraz pod lupę idą trzy ukochane kolory pomadek, które po prostu uwielbiam!
Kolory kolejno: 20, 21 i 04.

 Te pomadki są Wam ju dobrze znane
https://mypassionmylife8.blogspot.com/2017/08/matowa-pomadka-hean.html
 https://mypassionmylife8.blogspot.com/2017/01/golden-rose-longstay-liquid-matte.html
W ulubieńcach nie mogło zabraknąć pudrów. Jeden sypki, bambusowy transparentny ECOCERA, drugi w kompakcie od INGRID.

Puder bambusowy okazał się lepszy od ryżowego, lepiej pochłania sebum i równie ładnie pachnie. Natomiast ten od Ingrid tez dobrze matowi, ale nie wiem, czy bez bambusowego tak ładnie by się prezentował na twarzy. Plusem jego jest to, ze ma bardzo wygodne opakowanie, bo ma lusterko i dodatkowe otwarcie, w którym jest puszek do aplikacji produktu.
Ceny pudrów są mniej więcej podobne, bo dochodzą do ok. 20 zł.
Do utrwalenia makijażu w te lato używałam fixera od BIELENDA.
Utrwalacz bardzo ładnie pachnie, dobrze utrzymuje makijaż w ryzach przez wiele godzin i jest wydajny. Nie tworzy skorupy na twarzy, nie ma po jego użyciu uczucia ściągnięcia, jest niewyczuwalny. Cena: ok 10 zł.
I ostatnim już ulubieńcem omawianym w tym pocie jest pędzelek do blendowania.

Kiedy go kupowałam, to byłam wprost przekonana, ze będzie idealny. Po pierwszym użyciu byłam mega zawiedziona. Nie umiałam się nim posługiwać. Ma on specyficzny kształt i to dlatego. Nie poddawałam się, próbowałam dalej nim malować i zaczęło się udawać. Teraz nie wyobrażam sobie bez niego blendowania, jest najlepszy! :) Kosztuje około 15 zł.

To już koniec, albo dopiero. Mam nadzieje, ze się nie wynudziliście. :)
 Zapraszam na moją stronkę na fb! Wchodźcie, lajkujcie i obserwujcie! :)
https://www.facebook.com/dorotaczekaj.makeup/

Wpadajcie na ig! Tam na bieżąco nowości kosmetyczne :)
https://www.instagram.com/dorota_makeup/


sobota, 17 czerwca 2017

Olejek 3w1 Bielenda

Cześć :)
Dotychczas nie lubiłam żadnych balsamów do ciała i tego typu rzeczy. Posiadam ich kilka, ale niechętnie ich używam. Powód? Trzeba było odczekać aż się wchłoną, a wcześniej trzeba było je wsmarowywać w ciało, a to mnie strasznie denerwowało, miałam zawsze wrażenie, że zajmuje mi to dużo czasu. Do czego zmierzam? Mianowicie ostatnio na urodziny wśród innych kosmetyków dostałam także drogocenny olejek brzoskwiniowy od  marki Bielenda. :)
Jak zwykle byłam sceptyczna, no bo pomyślałam, że "o Boże, znowu coś do ciała i znowu będę miała problem ze zdenkowaniem itp.". Mimo obiekcji, od razu wypróbowałam go i byłam mega zaskoczona. Olejek miło się rozprowadzało na ciele, szybko się wchłaniał i na dodatek te czynności umilał zapach brzoskwini. Zaletą tego produktu jest to, że nie jest on typowo tłusty i ciężki. Co więcej, jego zastosowanie jest naprawdę szerokie zgodnie tym, co zapewnia producent. Nadaje się on idealnie nie tylko do ciała, ale i na końcówki włosów, a także do twarzy. Dzięki niemu nawilżenie utrzymuje się przez kilka ładnych godzin, dlatego w ciągu dnia nie muszę się przejmować, że np. moje nogi znowu są suche. Ten olejek to naprawdę strzał w 10! Bielenda spisała się na medal. :)
Cena: ok 20 zł/150 ml.

Od niedawna ruszyła moja stronka na fb! Wchodźcie, lajkujcie i obserwujcie! :)
https://www.facebook.com/dorotaczekaj.makeup/

Wpadajcie na ig! Tam na bieżąco nowości kosmetyczne :)
https://www.instagram.com/dorota_makeup/

piątek, 16 czerwca 2017

Balsam do ust Evree

Cześć! :) Znowu chwilę mnie tu nie było, ale wracam do Was z prawdziwą perełką, która jest wielofunkcyjna.
Mianowicie chodzi o multifunkcyjny balsam Evree instant help.
Dostałam go całkiem niedawno, ale nie chciałam rozpoczynać kolejnego balsamu, tylko miałam w zamiarze skończyć już te rozpoczęte. Jednakże na ustach pojawiło mi się tzw. "zimno" i tym razem moje ulubione plastry Compeed mnie zaczęły zawodzić. Pomyślałam, że co mi tam i posmarowałam usta właśnie tym balsamem. Byłam zaskoczona, jak świetnie nawilża usta, jak pięknie pachnie i tym, że ma dość dużą zawartość. Szybko pomógł mi pokonać "zimno" i zregenerować usta. Balsam świetnie się sprawdza także na suchą skórę. Produkt ma masełkowatą konsystencję i jest całkowicie niewidoczny na ustach lecz jedyne co mi nie do końca odpowiada, to niezbyt higieniczne opakowanie, ponieważ trzeba bezpośrednio produkt aplikować palcem.
Niemniej jednak w moim odczuciu jest to najlepszy balsam, jaki kiedykolwiek używałam i stał się moim ulubionym. Dotychczasowy ulubieniec od Isana nie miał przy nim szans.
Gorąco polecam!
Cena: ok.14 zł.

Od niedawna ruszyła moja stronka na fb! Wchodźcie, lajkujcie i obserwujcie! :)
https://www.facebook.com/dorotaczekaj.makeup/

Wpadajcie na ig! Tam na bieżąco nowości kosmetyczne :)
https://www.instagram.com/dorota_makeup/

sobota, 29 października 2016

Ulubieńcy października

Hej wszystkim! :)
Ostatnio był mały zastój na blogu, ale było to spowodowane tym, że nie miałam wystarczająco dużo czasu, by tu cokolwiek napisać. Teraz będę mieć troszkę więcej wolnego, dlatego mam nadzieję, ze uda mi się więcej tutaj napisać zwłaszcza, że mam bardzo dużo nowych kosmetyków, co wiąże się z większą ilością recenzji. ;) Październik chyli się ku końcowi, a już wiem, że nic nowego nie kupię do jego zakończenia, dlatego na dziś przygotowałam ulubieńców tego miesiąca. :)
Zapraszam!
Ostatnio skończyły mi się moje wszystkie żele pod prysznic, a było ich dość sporo, w zasadzie nie wiem jak to się stało, bo nie jestem jakąś wielką ich fanką. Po ostatniej wizycie w Rossmannie zobaczyłam ciekawą linię żelów z Palmolive. Nie mogłam się zdecydować, który zapach wybrać, ale padło na Feel the massage. Jest to żel-peeling do ciała z maleńkimi drobinkami, które delikatnie myją skórę. Zapach jest śliczny, delikatny i utrzymuje się dość długo na skórze. Zawiera sól z Morza Martwego, aloes i miętę wodną, które wspaniale się ze sobą komponują i tworzą niepowtarzalną nutę zapachową. Zamierzam wypróbować wszystkie żele z tej serii. Polecam!

Cena: 8,99 za 700 ml.

Kolejnym ulubieńcem jest produkt, który znacie z jednego z poprzednich postów, a mianowicie chodzi o tusz Miss Sporty Studio Lash.
Jego recenzję znajdziecie tutaj ;)

Teraz czas na dwa lakiery do paznokci z efektami z Wibo.
Lakier od lewej ma efekt piasku, który bardzo ładnie prezentuje się na paznokciach, a drugi jest z efektem metalicznym, również ładnie prezentującym się na paznokciach. Lubię ich używać przy jednym malowaniu na paznokciach, wyglądają bardzo stylowo i elegancko. Wibo ostatnio wypuściło nowe lakiery z podobnymi efektami, więc jestem ciekawa ich działania. :)
Cena: około 6 zł za jeden lakier.

W związku z minionymi promocjami w Rossmannie, nie mogłabym być sobą, gdybym nie kupiła sobie nowego podkładu i oczywiście korektora.Tym razem padło na podkład Rimmel lasting finisch odcień 010 light porcelain i korektor Maybelline affinitone odcień natural beige.

Podkład jest dość jasny, trzyma się w miarę przyzwoicie, chociaż mogłoby być lepiej, niestety lubi podkreślać skórki, plus za to, że wygląda na skórze naturalnie i nie robi efektu maski. Ma wygodne opakowanie i jest wydajny.
Cena: 28,99
Korektor jest wygodny w użyciu, nie zbiera się i nie roluje, dobrze kryje zaczerwienienia, nie tworzy efektu maski rozświetla i długo się trzyma. Co do niego nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Polecam!
Cena:9,29.

W poszukiwaniu perfekcyjnego rozświetlacza, wpadł mi w ręce polecany przez wiele blogerek rozświetlacz z Lovely GOLD highlighter. Byłam bardzo ciekawa rezultatów po użyciu i produkt bardzo miło mnie zaskoczył, ma w porządku opakowanie, chociaż mógłby być na zatrzask, a nie na zakrętkę, nie osypuje się, wystarczy jego niewielka ilość, by nałożyć idealną warstwę na kości jarzmowe. Bardzo ładnie się prezentuje i jest trwały. Polecam go z pełną odpowiedzialnością. :)
Cena: ok.9 zł.


Po nieudanej współpracy z bronzerem rozświetlającym z Miss Sporty, postanowiłam dać jeszcze jedną szansę tej firmie jeśli chodzi o bronzery i kupiłam bronzer Tan Up your world the Hawaiian collection odcień 020 Hawaiian Hula. Produkt ma bardzo dobrą pigmentację i głównie za to go polubiłam, ponieważ z trwałością jest troszkę gorzej, ale i tak jestem z niego zadowolona. Skóra po użyciu go jest pięknie jakby muśnięta słońcem. Trzeba jednak uważać, żeby nie przedobrzyć. Właśnie takiego odcienia szukałam. :)

Cena:19,49.

Przedostatnim ulubieńcem jest dezodorant Divine idol Oriflame. Jestem w nim totalnie zakochana! Zapach jest bardzo piękny, intensywny i utrzymuje się praktycznie cały dzień. Nuta zapachowa, to kwiatowo-drzewno-szyprowa kompozycja, której nie da się nie lubić! Produkt jest dużo lepszy i trwalszy niż niejedne perfumy. Gorąco polecam!

Cena: 29.90 (na promocji za 9,99).

Ostatnimi ulubieńcami są 3 pomadki, bez których nie wyobrażam sobie mojej toaletki!
Są to  matowe pomadki K*lips i Extra Lasting od Lovely oraz pomadka także matowa od Golden Rose, której recenzję znajdziecie tutaj .
Postanowiłam, że pomadki zrecenzuję w osobnych, najbliższych postach z tego względu, że chcę je dokładniej opisać i żeby z tego posta nie robić litanii.

Mam nadzieję, ze Wam się podobało. :)

Zapraszam na mój ig: instagram.com/d.czekaj

sobota, 1 października 2016

Ulubieńcy września

Dzisiaj rano obudziłam się jak gdyby nigdy nic, wchodzę (tradycyjnie) najpierw na instagrama i patrzę: dzisiaj 1 października. Cooo? Jak ten czas szybko leci! Jak to możliwe? właśnie doszło do mnie, że pierwszy miesiąc szkoły już za mną i do końca nauki zostało mi zaledwie pół roku. :) Nie ukrywam, ze bardzo mnie to cieszy.
W związku z tym, że miesiąc się skończył, przygotowałam ulubieńców września. Nie jest ich jakoś dużo, ale są to naprawdę wyjątkowe kosmetyki.
Zapraszam!

Na początek trzy wspaniałe pomadki.
Od lewej: Miss Sporty  wonder smooth nr.401 Wonder Plum.
Bardzo ja polubiłam, jest delikatna, ładnie wygląda na ustach, w większych warstwach robi się naprawdę ciemna, lekko połyskuje, owocowo pachnie, nie wysusza ust i miło się ją nosi. Niestety trwała nie jest, ale ze względu na kolor i swoją delikatność znalazła się w ulubieńcach.
Avon ultra Colour odcień Pure Pink.
Jej recenzję znajdziecie wchodząc w ten link : http://mypassionmylife8.blogspot.com/2016/09/recenzja-matowej-pomadki-ultra-colour.html
Wibo Million Dollar Lips nr.1.
Recenzja: http://mypassionmylife8.blogspot.com/2016/09/recenzja-pomadki-w-pynie-wibo-million.html
Teraz czas na produkty do makijażu twarzy, a mianowicie róż i puder.
Obydwie rzeczy dostałam na urodziny, dlatego też nie mam pojęcia, ile mogły kosztować.
Róż niestety jest no name, ponieważ jedyne, co jest na nim napisane, to odcień Rouge. Bardzo go polubiłam, jest delikatny, zastępuje również rozświetlacz, gdyż ma w sobie połyskujące drobinki. Dlatego kiedy go używam, całkowicie rezygnuję z nakładania rozświetlacza. Z różem ciężko przesadzić z tego względu, że nie jest mocny.
Puder jest firmy Sensique Shine Powder.. Zarówno dobrze kryje, jak i rozświetla dzięki malutkim drobinkom. Niestety nie ma na nim napisanego odcienia. Podczas dnia trzeba go dokładać, bo nie jest zbytnio trwały (jak większość pudrów w kamieniu) ale generalnie bardzo dobrze się sprawuje. Ma wygodne, zamykane na klips opakowanie, co ułatwia użytkowanie.
Następnym uliubieńcem jest Olejek do włosów Eleo Oriflame. Recenzję o nim znajdziecie w tym linku:
http://mypassionmylife8.blogspot.com/2016/09/jak-szybko-i-atwo-uratowac-koncowki.html

I na koniec mój ulubiony żel pod prysznic Discovery Oriflame,którego recenzję znajdziecie tutaj:
http://mypassionmylife8.blogspot.com/2016/09/kosmetycznie-ekologicznie-czyli-o-tym.html


Wpadajcie na instagram! :)
instagram.com/d.czekaj




środa, 31 sierpnia 2016

Ulubieńcy sierpnia + hit lata

Wakacje niestety dobiegają końca..to już ostatni dzień. ;(
Nadszedł zatem czas, aby je podsumować. Oprócz ulubieńców tego miesiąca, postanowiłam, że wyłonię wśród wszystkich kosmetyków absolutny hit lata. O nim dowiecie się na końcu posta. Tymczasem chciałabym Wam zaprezentować ulubieńców mijającego miesiąca:


Postanowiłam pogrupować kosmetyki ze względu na ich przeznaczenie.
Na początek produkty do twarzy:

Oczyszczająca maseczka do twarzy z wyciągiem z łopianu Love Nature Oriflame.
Maseczka ma miły zapach, po aplikacji wystarczy potrzymać ją na twarzy ok.10 minut. Po zmyciu skóra jest świeża, napięta, odżywiona i oczyszczona. Ma klasyczne jak dla maseczki opakowanie. Fajna rzecz, dobra dla skóry.
Cena: ok.2 zł za 10 ml.

Kolejnym twarzowym ulubieńcem, jest płyn micelarny Tołpa green oczyszczanie. Płyn kupiłam ze względu na to, że chciałam spróbować czegoś nowego, a akurat była super promocja, więc postanowiłam, że go wypróbuję. Płyn zastępuje tonik, miło pachnie, świetnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu, nawilża i odświeża skórę. Jest hypoalergiczny, nadaje się do każdego typu cery, zawiera roślinne składniki, takie jak bławatek i lukrecja. Jedyne, co mogę mieć do zastrzeżenia, to nieporęczne zamknięcie, które np. podczas podróży może się wylać zawartość płynu. Poza tym buteleczka sama w sobie jest estetyczna i elegancka.
Cena: 14.99 za 400 ml!

Jeśli chodzi o pielęgnację ciała, to zachwycili mnie:


Płyn do kąpieli Luksja Blueberry Muffin. Produkt pachnie miło i słodko, jak ciastko jagodowo - biszkoptowe, ale nie mdło. Dobrze się pieni, nie wysusza skóry no i ta cena! 4,99 za 1litr!

Dezodorant Activelle Oriflame. Antyperspirant jet niewidoczny na skórze i ubraniach, pachnie obłędnie i bardzo dobrze sprawdza się podczas wzmożonego wysiłku fizycznego. Cena: ok. 10 zł za 150 ml.

Chłodzące mleczko po opalaniu z wapniem Sopot Sun Ziaja. Recenzja: http://enjoythelittlethings8.blogspot.com/2016/08/powrot-do-rzeczywistosci-soneczny-post.html

Do pielęgnacji włosów świetnie sprawdziła się odżywka:

Pantene PRO-V Repair & Care. Produkt pięknie pachnie, odżywia włosy, które później nie plączą się, łatwo się rozczesują i nie są obciążone. Odżywka ponadto nadaje włosom blask i łatwiej je spiąć, co w moim przypadku wcale nie jest takie proste.
Cena: 8,99 za 250ml.

Ulubionym lakierem do paznokci tego miesiąca jest:
 Lakier Maybelline New York Colo Rama 60 seconds nr.77.
Produkt trafił do ulubieńców głównie ze względu na kolor..niestety nic poza tym. Lubi odpryskiwać i wolno schnie. Plusem jego jest to, że wytrzymuje długo na paznokciach i ma wygodny pędzelek. Cena: ok. 8zł.

Ulubienicą jest także pomadka, którą wczoraj recenzowałam:

Recenzja: http://enjoythelittlethings8.blogspot.com/2016/08/zmysowy-mat-intensywny-kolor-pomadka.html

Teraz przyszedł czas na ulubieńca zarazem sierpnia i całego lata! Produkt zaskoczył mnie pod względem zapachu, a zapachy są dla mnie bardzo ważne w doborze kosmetyków. Długo zastanawiałam się, który produkt wybrać, bo miałam ochotę hitem lata ogłosić kilka kosmetyków, ale udało wyłonić mi się tą PEREŁKĘ! Dosłownie, ;):
Perłowy płyn pod prysznic Isana.

Zapach, cena, boskie działanie na skórze, opakowanie...ideał. Ten zapach będzie mi się kojarzył z latem. :) Mam nadzieję, że Isana wprowadzi ten płyn na stałe! :)


Zapraszam na instagram:
instagram.com/d.czekaj

sobota, 6 sierpnia 2016

Ulubieńcy lipca

Hejka! Lipiec już za nami..niestety. Sierpień zawsze leci szybciej i z przerażeniem patrzę, jak klasa maturalna zbliża się ogromnymi krokami. Już chciałabym mieć to wszystko za sobą i ukierunkować się w 100% na to, co chcę robić w życiu. Ostatnio dużo miłego zaszło w moim życiu, ale myślę, że kolejny post poświęcę, by opowiedzieć Wam coś więcej na ten temat. Póki co, chciałam Wam przedstawić moich lipcowych ulubieńców. Nie jest ich jakoś specjalnie dużo, ale zawsze coś. :)


Na początek szampon Nature Secrets z Oriflame, o którym mowa w tym poście: http://enjoythelittlethings8.blogspot.com/2016/07/recenzja-szamponu-do-wosow-nature.html




Zostając przy produktach do włosów, moim ulubieńcem jest także odżywka Pantene PRO-V intensywna regeneracja.




Kupiłam ją z czystej ciekawości i jestem z niej bardzo zadowolona. Konsystencja jest rzadka, ale nie lejąca, pachnie jak szampon, łatwo się ją aplikuje na włosach, ma wygodne w użyciu opakowanie, dobrze rozprowadza się na włosach i łatwo się ją spłukuje. Po wysuszeniu włosy są jedwabiście miękkie, pięknie pachną i ładnie się układają. Jak dla mnie - bardzo dobra alternatywa dla włosów.
Cena: ok.10zł

Kolejnym ulubieńcem jest płyn micelarny Perfecta, o którym jest mowa w tym poście:
http://enjoythelittlethings8.blogspot.com/2016/07/recenzja-pynu-micelarnego-perfecta.html




Teraz co nieco o produktach do paznokci.

Pierwszym jest lakier Miss Sporty check matte nr.001.


Kupując go, nie zwróciłam dokładnie uwagi, że ten lakier jest matowy. Podczas malowania, było to małe zaskoczenie, ale dotychczas nie używałam matowych lakierów, więc była to dobra okazja, by się do nich przekonać. Kolor jest piękny, a efekt matowy można zniwelować poprzez top coat i już lakier połyskuje.


Cena: ok. 6-8zł.
Drugim lakierem jest także lakier z Miss Sporty Funtasy holographic effect nr.010.


Lakier bardzo przypadł mi do gustu, ma piękne, połyskujące drobinki i świetnie komponuje się z lakierem opisanym powyżej.


Cena:ok. 6-8 zł.

I przed Wami dwoje ostatnich ulubieńców, czyli dwa pędzle do makijażu.


Jest to pędzel do blendowania Oriflame. Bardzo go polubiłam. Pędzel ma miękkie włosie i blendowanie nim to ogromna przyjemność i banalnie prosta czynność. Teraz nie wyobrażam sobie makijażu bez niego. Jest świetny!
Cena: ok. 17 zł.

Drugim pędzlem, bez którego już nie wyobrażam sobie makijażu, jest pędzel do podkładu Giordani Gold z Oriflame, o którym jest mowa w tym poście:
http://enjoythelittlethings8.blogspot.com/2016/07/recenzja-pynu-micelarnego-perfecta.html





Mam nadzieję, ze post Wam się podobał. Komentujcie, obserwujcie! :)
Tak, jak pisałam na początku, kolejny post będzie poświęcony temu, co w ostatnich dniach udało mi się zrobić. Już nie mogę się doczekać, aż Wam o tym napiszę!


Zajrzyjcie koniecznie na mojego instagrama! :)
instagram.com/d.czekaj
 UWAGA!
 DARMOWE KURSY MAKIJAŻU!
Serdecznie zapraszam na darmowe kursy makijażu stopnia I. Kursy odbywają się w miłej, kameralnej atmosferze, co gwarantuje indywidualne podejście do uczestniczek. Każda kursantka pozna typ swojej cery, dowie się o podstawowych technikach makijażu oraz samodzielnie wykona sobie makijaż :) Kurs ma wartość 250 zł, więc naprawdę warto!
Osoby zainteresowane proszę o wysyłanie mi wiadomości na facebook'u!
 https://www.facebook.com/dorotaxczekaj